Mamo, kup mi autko

Leszek Śliwa

|

GN 43/2015

publikacja 22.10.2015 00:15

Jak rozmawiać z dzieckiem o pieniądzach? Czy w ogóle trzeba? Czy nie wychowa się go wówczas na materialistę – dusigrosza? Jak mu wytłumaczyć, że rodziców nie stać na każdą jego zachciankę? Jak sprawić, żeby umiał rozsądnie gospodarować, kiedy już będzie samodzielny?

Mamo, kup mi autko canstockphoto; henryk przondziono /foto gość

Andrzej Mleczko narysował kiedyś taki żart: ojciec tłumaczy zasłuchanemu dziecku: „Pamiętaj, synu, że pieniądze w życiu to nie wszystko”. I kiedy oczekujemy umoralniającej przemowy, rodzic kończy: „Ważne są też akcje, obligacje i papiery wartościowe”.

Dziecko szybko się nauczy, że jeśli całe kieszonkowe wyda pierwszego dnia, później może tego pożałować. Ważne, by nie ulec jego prośbom o „kredyty chwilówki”. Podobnie jak w przypadku przedszkolaków, również tutaj w edukacji ważną rolę mogą pełnić gry, zarówno planszowe (np. Monopoly), jak i komputerowe. Warto je umiejętnie dobierać i podsuwać dziecku. Dzięki nim może ono zacząć na przykład rozumieć, że ilość pieniędzy, które wypłacamy z bankomatu, ma bezpośrednie powiązanie ze stanem naszego konta. Odpowiedzialności uczą też gry komputerowe, w których gracz zarządza restauracją, przedsiębiorstwem albo całym państwem. Poza tym można dziecku, krojąc na przykład okrągły placek, obrazowo pokazać, jaką część domowego budżetu rodzina przeznacza co miesiąc na stałe opłaty (czynsz, gaz, prąd, telefon itp.), a jaką na wakacyjny wyjazd.

15 lat, czyli: sam sobie poradzę

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.